Blog > Komentarze do wpisu
Tayta Inti...

...czyli inkaski bóg słońca zaklęty w medalionie. Powstał jako wyraz: mojej miłości do cytrynów, tęsknoty za słońcem, nieogarnionej pasji lutowania, zapędów antropologiczno-archeologiczno-etnograficznych i niecierpliwości przed wymarzonym wyjazdem do Ameryki Południowej :)


Komplet składa się z naszyjnika oraz kolczyków. Główny element, czyli medalion z motywem solarnym wasnoręcznie lutowałam i młotkowałam, a następnie zoksydowałam i przetarłam. Celem tych zabiegów było uzyskanie efektu starej, antycznej biżuterii jakby przed chwilą odkrytej przez archeologów w Cuzco ;) Medalion o średnicy 45mm zawieszony jest na łańcuszku długości 70cm przetykanym fasetwanymi walcami cytrynów o średnicy 9mm. Kolczyki mierzą 4cm wraz z otwartymi biglami i podobnie jak naszyjnik składają się z fasetowanych walców cytrynu.

Tayta Inti w języku quechua oznacza "ojca słońce", najwyższego w panteonie, inkaskiego boga słońca. Jego wizerunek możemy dzisiaj dostrzec na fladze argentyńskiej:

A będąc już w tematyce bóstw solarnych natknęłam się również na celtyckiego boga słońca - Lugh, od imienia którego pochodzi nazwa pogańskiego święta Lughnasadh, która w języku irlandzkim oznacza również miesiąc sierpień. Od jego imienia nazwano również liczne miejsca w Europie, między innymi naszą polską Legnicę (plemiona celtyckie zasiedlały okolice Ślęży). Ponieważ w ostatnich dniach nasila się u mnie fascynacja takimi zagadnieniami, możliwe że powstaną dzieła inspirowane także różnymi innymi mitologiami :)

niedziela, 06 czerwca 2010, loquacee

Polecane wpisy

Komentarze
2010/06/08 14:36:51
Podziwiam w galerii. Boski ;-)
-
2010/06/08 22:04:22
śłiczny i optymistyczny komplecik. pozdrawiam dagus_gd
-
Gość: pucha pandory, 78.152.203.*
2010/06/13 13:14:03
super naszyjnik, uwielbiam takie klimaty, pewnie dlatego, że sama interesuję się kulturą indian, bardzo ciekawe wszystko co piszesz, czekam na następne prace w tym klimacie, pozdrawiam :)