czwartek, 25 czerwca 2015
Ślubne bordo

Ostatnio dawno nie zaglądałam na mojego biżuteryjnego bloga, chociaż blogowanie - w nieco innej formie - wciągnęło mnie maksymalnie. Zgłębiam tajniki pozycjonowania, mediów społecznościowych, kodów hatemelowych, blogowych wodotrysków i fajerwerków... A potem zaglądam tutaj i czuję się jak w zakurzonym muzeum. Kto jeszcze dzisiaj korzysta z tak archaicznych rozwiązań? Chociaż, nie powiem, po latach odświeżył się chociaż interfejs bloxa :) Zawsze coś ;)

No więc zapraszam też do odwiedzenia tych moich mitycznych wodotrysków ;) Strona traktuje o ekologicznym stylu życia, więc może wśród nielicznych miłośników mojej biżuteryjnej twórczości znajdą się i tacy, którym ekologia bliską jest. Stronę można odwiedzić klikając w następujący link http://ekologika.edu.pl. Zapraszam do polubienia i życzę miłej lektury.

W tematach biżuteryjnych - komplet z pięknymi, fasetowanymi granatami. Kolczyki i delikatna bransoletka, na pewien szczególny dzień. 

piątek, 09 stycznia 2015
Eksperymenty

Odkąd pamiętam, moim największym problemem były zdjęcia. Nie lubię, nie znam się, nie potrafię. Po latach zżymania się, że mi nie idzie, że ciągle nie tak, postanowiłam zainwestować w namiot bezcieniowy i lampy. Basta, powiedziałam. Podzieliłam się tym planem z moim lubym, który bez entuzjazmu przytaknął, że tak, no przyda się namiot. Jednak, kiedy tylko przystąpiłam do zaawansowanych poszukiwań, na mego lubego, najwyraźniej zaniepokojonego o wpływ tak poważnej inwestycji na nasz domowy budżet, spłynęło oświecenie. Po latach mojej walki o dobre (ok, nie przesadzajmy - względnie przyzwoite) zdjęcia, mój luby w obliczu nadchodzącego krachu finansowego znienacka przypomniał sobie, że jesteśmy w posiadaniu statywu, który świetnie przecież ułatwia fotografowanie na długim czasie naświetlania, co do fotografowania biżuterii jest rozwiązaniem niemal doskonałym.

No i wyszło tak:

granaty srebro komplet biżuterii retro wiktoriański Agnieszka Sadowska

Na zdjęciu (wykonanym w pionierskiej dla mnie technice) uwieczniony został uroczy retro-wiktoriański komplecik wykonany na zamówienie dla pewnej przemiłej Pani jako prezent urodzinowy dla Jej Mamy :) Komplet składa się z kolczyków oraz pierścionka, a główną ozdobą są śliczne granaty oprawione w srebrne koronki. Solenizantce składam najserdeczniejsze życzenia, z nadzieją, że komplet był miłym prezentem :)

sobota, 14 stycznia 2012
Komplet z duszą :)

Duszę w tym komplecie stanowi zerwany sznur granatów, któremu za zadanie miałam nadać nowe życie :) Uwielbiam takie przedmioty, które powstają niejako z "recyklingu", mają swoją historię. Komplet wykonany jeszcze przed Świętami dopiero teraz doczekał się publikacji :) I przyznam, że to jedna z moich najulubieńszych prac :)

środa, 05 października 2011
czwartek, 15 września 2011
Panna młoda w pełnej krasie :)

Dzięki uprzejmości Oli mogę zaprezentować Wam biżuterię mojego autorstwa przedstawioną w poprzednim poście :)

 

 

piątek, 20 maja 2011
W komplecie raźniej ;)

Zawieszka powstała na zamówienie do kompletu ;)

Chociaż powinnam sfotografować raczej jej tył, bo tu nieskromnie przyznam, jestem niesamowicie dumna z tego co wymyśliłam i zlutowałam żeby tą różyczkę przerobić na wisiorek :)

środa, 13 kwietnia 2011
Zachciało mi się naszyjnika do kompletu

Umyśliłam sobie ostatnio, że do znanych już kolczyków Vintage Glamour dorobię jakiś delikatny, zgrabny naszyjniczek. No i ja, jak to ja, zaplanowałam sobie w głowie dokładnie co i jak, a jak ja już sobie coś umyślę to totalnie - z każdym detalem, a im więcej detali tym dłuższy czas gromadzenia materiałów i wykonania ;) Delikatna zawieszka ma z tyłu małą rureczkę (co oczywiście wiązało się z koniecznością wykonania takiej rureczki własnoręcznie bo te dostępne na rynku wymiarami odbiegały od oczekiwań, co oznacza, że w żadną z nich nie dało by się wcisnąć obróżki ;) ) No właśnie - obróżka. Umyśliłam sobie, ten naszyjnik na takiej sztywnej obróżce, ale koniecznie srebrnej! Zanim więc znalazłam taką w odpowiednim wymiarze musiało minąć trochę czasu... :) No i oto on - naszyjnik Vintage Glamour i komplet w pełnej okazałości.

Poza tym chciałam bardzo podziękować wszystkim zaglądającym :) Dziękuję również za wszystkie komentarze - niesamowicie miło czyta się te wszystkie ciepłe słowa :) Pozdrawiam ciepło zaglądających i komentujących :)

wtorek, 11 stycznia 2011
Spinelowy komplet

Powoli uzupełniam zaległości. W mojej głowie wykiełkował również pomysł zorganizowania jakiegoś sympatycznego Candy... wszak w lutym minie rok odkąd zadomowiłam się w moim małym kawałku cyber-przestrzeni robótkowej. Pomysł na razie dojrzewa a ja już myślę, jak mogłabym uhonorować potencjalnego zwycięzcę :) Póki co, w ramach porządkowania moich ostatnich tworów - komplet spinelowy. Powstał na prawdę spontanicznie bez planu i pomysłu, jako odskocznia od Świąt... Zrobienie tego kompletu było dla mnie po części sporą przyjemnością jak i sporym zaskoczeniem, swoistą nowością. Nigdy dotąd nie robiłam wrapów w takim stylu. Pomijając już w ogóle fakt, że ostatnio traktowałam wrapy absolutnie po macoszemu...

czwartek, 16 września 2010
Róże w turmalinach

Po długiej nieobecności dzisiaj przedstawiam komplet - naszyjnik plus kolczyki. Jest coś słodkiego w tych turmalinowych oponkach, że najchętniej używałabym ich do każdych kolczyków, a te mają wyjątkowo cudny malinowy kolor.

Turmaliny, srebro 930 oksydowane i polerowane. I różyczki :)

niedziela, 06 czerwca 2010
Tayta Inti...

...czyli inkaski bóg słońca zaklęty w medalionie. Powstał jako wyraz: mojej miłości do cytrynów, tęsknoty za słońcem, nieogarnionej pasji lutowania, zapędów antropologiczno-archeologiczno-etnograficznych i niecierpliwości przed wymarzonym wyjazdem do Ameryki Południowej :)


Komplet składa się z naszyjnika oraz kolczyków. Główny element, czyli medalion z motywem solarnym wasnoręcznie lutowałam i młotkowałam, a następnie zoksydowałam i przetarłam. Celem tych zabiegów było uzyskanie efektu starej, antycznej biżuterii jakby przed chwilą odkrytej przez archeologów w Cuzco ;) Medalion o średnicy 45mm zawieszony jest na łańcuszku długości 70cm przetykanym fasetwanymi walcami cytrynów o średnicy 9mm. Kolczyki mierzą 4cm wraz z otwartymi biglami i podobnie jak naszyjnik składają się z fasetowanych walców cytrynu.

Tayta Inti w języku quechua oznacza "ojca słońce", najwyższego w panteonie, inkaskiego boga słońca. Jego wizerunek możemy dzisiaj dostrzec na fladze argentyńskiej:

A będąc już w tematyce bóstw solarnych natknęłam się również na celtyckiego boga słońca - Lugh, od imienia którego pochodzi nazwa pogańskiego święta Lughnasadh, która w języku irlandzkim oznacza również miesiąc sierpień. Od jego imienia nazwano również liczne miejsca w Europie, między innymi naszą polską Legnicę (plemiona celtyckie zasiedlały okolice Ślęży). Ponieważ w ostatnich dniach nasila się u mnie fascynacja takimi zagadnieniami, możliwe że powstaną dzieła inspirowane także różnymi innymi mitologiami :)

 
1 , 2